sobota, 27 października 2012

Biblia a Halloween 

„Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie. Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie"   1 Tes 5,21-22

 Zachęcam do przeczytania

piątek, 26 października 2012

Promocja: słowo klucz...

           Każdy nasz czyn "coś" wyraża. Nie ma gestu, uśmiechu, słowa, czy nawet ruchu, który zauważony przez innych nie zostałby "jakoś" zinterpretowany. Interpretujemy, odczuwamy, zanim zdążymy cokolwiek pomyśleć, zanim włączymy do tego procesu rozum. Są takie zachowania, które nie tylko oznaczają coś konretnego, ale jakąś określoną wartość, ideę, osobę, lub po prostu pewien system wartości promują. 
            Promocja jest tu słowem kluczowym. Współcześnie słyszymy i widzimy to słowo aż nazbyt często. Pozwólcie jednak, że na znaczeniu tego właśnie słowa zbuduję moje wyjaśnienie dotyczące tego, dlaczego katolik nie powinien świętować Halloween. W podejściu do zagadnienia wiązanego z przebieraniem się w stroje rodem z piekła chodzi właśnie o promocję. Co promuje grupka młodych ludzi przebranych za zombi, wiedźmy, wilkołaki, diabły i inne odrażające stworzenia? No właśnie... diabeł tkwi w szczegółach!

Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało...

"Lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują"  (1 Kor 2,9)
           Św. Paweł pisząc do Koryntian w Pierwszym Liście przekonuje o tym, że głosi mądrość ukrytą, mądrość Bożą, mądrość, której słuchanie może nas zaprowadzić do szczęścia niewyobrażalnego i nieogarnionego ludzkim rozumem. Nie chodzi tu o jakiś stan ekstazy, ani inne bezosobowe bytowanie w kosmosie w zjednoczeniu ze wszechświatem, jakie to stany coraz częściej proponowane są przez różne grupy pseudoreligijne oraz popularne coraz bardziej we współczesnym wiecie systemy filozoficzne. Św. Paweł wie i natchniony przez Ducha Bożego skierowuje nasze myśli i pragnienia serca ku chwale życia wiecznego, ku wiecznemu przebywaniu z Bogiem. 
              Magda Anioł, w jednej ze swoich piosenek, która odwołuje się do powyższego tekstu św. Pawła i wyśpiewuje m.in słowa "piękna ziemia przyznać trzeba, ale gdzie tam jej do nieba". Kiedy w czasie praktyk katechetycznych w jednej ze szkół średnich w województwie kujawsko-pomorskim poprosiłem młodzież prawie już dorosłą o próbę współczesnego ujęcia tekstu z Listu do Koryntian otrzymałem efekt pracy jednej z grupek, który mnie oraz mojego wykładowcę z katechetyki powalił. Na dość małej i niezgrabnie uciętej kartce wyczytałem słowa: "w niebie jest takie szczęście, że w pale się nie mieści!". Cóż! Może właśnie tak trzeba zacząć mówienie o szczęściu, do którego dążymy? 
          Może warto zajrzeć w nasze pragnienia i zastanowić się czego my najbardziej pragniemy? Czy wśród wielu marzeń, pragnień i aspiracji jest jeszcze miejsce na pragnienie nieba - wiecznego przebywania w Totalnej Komunii z Bogiem? A jeśli to marzenie jest to jak ono wygląda: czy jest nieustannie podsycane modlitwą, pełnym uczestnictwem w Eucharystii oraz lekturą Słowa Bożego, czy może raczej jest małe, karłowate i stoi w cieniu innych dóbr, do których wyrywa się nasze serce, a my wraz z nim?
           Przed kolejną Uroczystością Wszystkich Świętych warto sobie zadać kilka trudnych pytań i spróbować na nie odpowiedzieć:
1. Czy wiara jest dla mnie bogactwem, który pozwala mi na realny kontakt z Bogiem?
2. Czy wierzę w to, że świętość jest powołaniem każdego ochrzczonego a nie tylko gartski wybranych?
3. Czy staram się nieustannie odświeżać swoje spojrzenie na Chrystusa tak, aby nie zaszło ono patyną rutyny i rdzą fałszywych obrazów Boga?
4. Czym jest dla mnie dogmat o świętych obcowaniu: czy znam swoich patronów od chrztu św. i od bierzmowania i czy zwracam się do nich często z prośbą o wstawiennictwo?